W kopanickim raju

Na koniec wakacji udało nam się wyjechać na wspólny rodzinny tydzień do Kopanicy za Augustowem na działkę mojej koleżanki. Siódmy rok z rzędu mieliśmy takie szczęście. Kocham to miejsce i cała nasza rodzina je kocha. To nasz raj na ziemi, najlepsza forma spędzania wakacji. Pogodę mieliśmy już taką późno-letnią, ale i tak trochę się pokąpaliśmy w jeziorze, trochę pojeździliśmy na rowerze (akurat na to pogoda była doskonała, ale nie spędzaliśmy całych dni na rowerze by nie denerwować Piotrka, niemniej jedną kilkugodzinna nową trasę zrobiliśmy, min. do Nowinki). Dużo też graliśmy w gry planszowe i karty (nasze tegoroczne odkrycie). Było spokojnie i dobrze. Jędrusiowi też było fajnie. Nic mu nie przeszkadzała zimna woda w harcach jeziornych z bratem (cudnie się bawili razem na materacu). Jak zawsze też lubił jeździć rowerem. Żeby nie było za pięknie coś mu się zrobiło i początkowo nie chciał wchodzić na górę kłaść się spać. Cuda wianki odprawiał, chciał nocować na stojąco na podwórku. Lekko nie było. Tak to z Jędrkiem bywa – czasem mu coś się ubzdura.

Generalnie było super.

CAM01670 CAM01679 CAM01725 CAM01731 CAM01737 CAM01742 CAM01752 CAM01758

W Uroczysku

Zimą Jędrek był na turnusie w Uroczysku koło Szklarskiej Poręby (a dokładniej koło Piechowic, na górce) z tatą i bratem.Tym razem pojechał tam z mamą. Na dwa tygodnie. Było super. Znał już niektórych terapeutów (była jego ukochana pani Karolina), a oni jego. I stwierdzili , że Jędrek bardzo się zmienił że jest duży postęp w jego zachowaniu, że jest spokojniejszy, bardziej kontaktowy. Bardzo fajne doświadczenie miał też Jędrek (i ja) z nową panią logopedą. Bardzo się polubiliśmy (tzn. pani Jędrka a ja panią ;-). A pana od fizjoterapii Jędrek zamknął w łazience. Sytuacja była przezabawna. Mianowicie pan stwierdził, że Jędrek ma koślawość stóp i warto by było mu je podkleić (jakieś takie specjalne paski). Powiedziałam, że cienko to widzę, ale żeby spróbował. Jędrek był w doskonałym humorze, ku zdziwieniu pana pozwolił sobie podkleić stopę, nawet pomagał, przytrzymywał taśmę. Po czym się wkurzył, zaprowadził pana do toalety i go tam zamknął, a sam zaczął się złościć (odreagowywać swój stres). Co pozytywne, teraz gdy Jędrek potrzebuje się pozłościć, wyprasza ludzi z pokoju, albo sam idzie do drugiego pomieszczenia.Tu do wyboru miał pokój i łazienkę, więc tak sobie poradził.

Oczywiście długo bym mogła pisać o turnusie. Generalnie Jędrek miał zajęcia, był pod opieką terapeutów do 14.oo (co jest bardzo fajne i raczej wyjątkowe na turnusach, zazwyczaj rodzic musi chodzić z zegarkiem i prowadzać dziecko na zajęcia. Tu jest odpoczynek i dla rodzica. W tym czasie chodziłyśmy i jeździłyśmy z koleżanką Ulą po okolicy. Trochę zwiedzałyśmy, trochę chodziłyśmy po górach – cudnie- od lat tego nie robiłam). A po 14.oo albo były jakieś dodatkowe zajęcia, typu basen albo sobie z chłopakami chodziliśmy na spacery do Piechowic na lody albo po górkach pobliskich lub lesie. Było dobrze. Tylko zdjęcia mi marne wyszły z mojego telefonu. Dobrze, że mam kilka ładnych od organizatorów.

To co zaobserwowałam, to że Jędrkowi dobrze robi, gdy jedzie w znajome miejsce, które ma już oswojone. Jak jest jeszcze ktoś znajomy, to tym lepiej.

W drodze do Piechowic. Jędrek zrywa listki czy smugę światła?

IMAG0553SONY DSC IMG_5047 IMG_5077 IMG_5184 IMG_5178 IMG_5157 IMG_5141

Rowerowo

Sezon rowerowy rozpoczęty. Długi weekend majowy spędzaliśmy miło i niespiesznie. Byliśmy na basenie i Jędrek pływał jak motorówka. Ale przede wszystkim codziennie jeździliśmy na rowerze. Nie na jakieś długie bardzo trasy, ale też było fajnie. I smacznie :-) Bo po drodze zajeżdżaliśmy na gofry z bitą śmietaną i polewą toffi. Jędrek stał się ich wielkim amatorem. Aż mnie zmotywował do zakupu gofrownicy i wkrótce będziemy trenować produkcję gofrów domowych.

Poza tym Jędrek stał się wielkim amatorem pomidorów (których do niedawno nie chciał tknąć) i sera mozzarella. I zaczął też jeść kisiel, budyń i banany. Zadziwia mnie.

CAM01218 CAM01217 CAM01214 CAM01210Na życzenie Kasi – parę słów jak się jeździ tandemem. Napiszę ja, a nie główny kierowca Andrzej bo jemu ciężko się zawsze zebrać … A więc kieruje i hamuje Andrzej – ten drugi. Jędrek tylko pedałuje i trzyma sobie kierownicę, ale to Andrzej powoduje, że ona skręca. Muszę przyznać, że to kosmiczne wrażenie. Jak się raz przejechałam z Andrzejem (ja z przodu), to stwierdziłam, że Jędrek jest bardzo odważny :-) Ale być może to bardziej kwestia przyzwyczajenia i braku świadomości (my nie jesteśmy przyzwyczajeni, że ktoś za nas kieruje). Ten tandem jest specyficzny, robiony specjalnie na zamówienie KTA, tak by mieć „pasażera” z przodu, pod większą kontrolą. Tak że w zasadzie to całość spoczywa na tym drugim, a ten pierwszy ma za zadanie nie spaść z siodełka :-) No ale Jędrek dzielnie pedałuje, czasem nawet sam daje radę obu ich uciągnąć. Chłopaki jeżdżą nie tylko po parku, ale normalnie po ścieżkach rowerowych i po ulicach też. Odważni są.