Postępy

Jako, że na basen chodzimy regularnie od paru lat, to znają nas tam i panie w szatni, i ratownicy i stali bywalcy. Dziś usłyszałam refleksję, że Jędrek się zmienił, wyciszył, że już tak nie biega, nie hałasuje. To prawda.

A z Ośrodka przyszła wieść, że Jędrek się samodzielnie ubiera i zapina sam zamek błyskawiczny. To, że pięknie nasuwa sam skarpety i je podciąga, jak mu się zaczepią zauważyłam już kilka dni temu. Z zamkiem nie przyszło mi do głowy próbować. Sprawdziłam. Zamek od bluzy – idealnie sam. Od kurtki trzeba mu troszkę pomóc, ale jest znaczny postęp.

Jest też postęp w samodzielnym korzystaniu z toalety w miejscu publicznym. Wychodzi z niej ubrany ;-)

A na basenie pobił dziś chyba swój rekord (tak twierdzi jego trener, Piotr). 31 basenów = 775 metrów.

Maniak kartek animowanych

Ot doczekałam. Pokazałam Jędrkowi kartkę animowaną i tak mu się spodobała, że siedzimy i klikamy. Tu.
Obejrzeliśmy dzisiejszą już dobre 30 razy. Może i więcej. Jędrek się domaga. I z moją pomocą klika, a potem ogląda i się cieszy. Nie wiem, co mu się tak naprawdę podoba. Animacja? Muzyka? Klikanie? Trochę miał problem z klikaniem myszką bo zamiast lewego klawisza naciskał środkową świecącą kulkę (przesuwał ją), ale załapał w końcu i dzielnie klika. Tylko nie umie sam pokierować myszką na właściwy obiekt, ale kto wie, może kiedyś i to mu się uda.

Zaskoczenie w toalecie.

Dziś zobaczyłam, jak Jędrek podciera sobie pupę papierem toaletowym. Jak nic nauczyli go tego w Ośrodku. Mnie wydawało się, że ta umiejętność pozostanie dla Jędrka jeszcze długo długo nieosiągalna. Oniemiałam. Oni chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jaki sukces osiągnęli.
Fakt, że trzeba mu dać papier w dłoń. Ale jak on sprawnie te ruchy wykonuje. Szok.

Poza tym Jędruś jest radosny jak skowronek. W weekend moi trzej chłopcy byli u dziadków i było im dobrze. Jędrula się śmieje, przytula, ciągnie do zabawy. Jak to porównać do tego, co było w tamtym roku? Każdy weekend zawierał mega awanturę.

No, Proszę Państwa – postęp jest ogromny. I tej wersji będziemy się trzymać:)

Włamywacz

Znowu jestem chora. Poległam ostatnia w rodzinie. Zaczął Jędrek, choć przeszedł to łagodnie i szybko. Mimo wszystko mam wrażenie, że Jędrek choruje w tym roku częściej. Ja zresztą też. Może organizm mniej spięty i więcej luzu sobie daje, pozwala sobie na chorobę?
Na pewno nie służą nam (zwłaszcza mi;) nocne wyczyny Jędrka. Znowu (i to już chyba trzeci tydzień) nie śpi jak człowiek. 4 rano to maksimum, na które go stać i to niezależnie czy zaśnie o 19 czy 23. Zastanawia mnie skąd znowu te nocne problemy ze spaniem, czy jakiś stres w szkole (w końcu nastąpiła zmiana terapeuty na stałego), czy po prostu taki ma czas. W dzień nie wydaje się być zestresowany. Jest pogodnym łobuziakiem, co wszystko ustawia po swojemu. I nauczył się włamywać do pokoju taty, gdzie przechowujemy smakołyki. Padł ostatni bastion – nasza skrytka. Do tego pokoju wchodzi się u nas przez harmonijkowe drzwi, które są zamykane na taki bolec, który się wkręca w futrynę (taki domowy wynalazek). No i do tej pory Jędrek nie potrafił tego wkrętu wyjąć i przy jego manualnej niezdolności wydawało się to niemożliwe. Ale cóż, odpowiednia motywacja i się nauczył niepostrzeżenie. I to na każdej wysokości. Cieszyć się?