Biegiem po medal

Wczoraj późnym wieczorem Jędrek z tatą wziął udział po raz kolejny (siódmy) już w biegu miejskim na 5 km. Pierwszy raz pobiegli  2 lata temu. Jędrek poczynił znaczne postępy. Wtedy był w końcówce biegaczy. Teraz zrobił swoją życiówkę – 31.05. Był 715 na ponad 922 biegaczy. Byłam z niego (z nich) bardzo dumna. Dziś kibicowaliśmy z Jędrkiem tacie, który biegł po raz pierwszy w biegu na 10km.

Bardzo się cieszę, że chłopaki biegają. Zwłaszcza, gdy trenują regularnie bo to mi się wydaje najcenniejsze. Bo już sam bieg w tłumie, hałas, medale – zdecydowanie nie są mi bliskie. Ale moich chłopaków (tak, Jędrka też) to kręci. Więc kibicuję im dzielnie.

A zdjęcia na FB.

Sportowiec

Piotr, starszy (i jedyny) brat Jędrka, ostatnio lubi koszykówkę. Zaczął też ćwiczyć Jędrka. Jednego dnia ćwiczył Z Jędrkiem łapanie i rzucanie piłki, w domu. My z mężem od razu mieliśmy skojarzenie z filmem „Dziewczyna z szafy”, gdzie było dwóch już dorosłych braci, jeden opiekował się drugim, autystą. I grali w piłkę nożną. To polegało na tym, że ten neurotypowy szalał z piłką po boisku i strzelał gole, a autysta stał nieruchomo na bramce patrząc się w niebo. Bardzo zabawna scenka. Opowiedzieliśmy o niej Piotrkowi, że może z nimi będzie podobnie. Następnego dnia wracam do domu, a starszy mnie informuje, że grał z Jędrkiem w kosza na boisku. I … wyglądało to bardzo podobnie jak w filmie ;-)
Kiedyś być może byłaby to dla nas scena przygnębiająca. Teraz się z tego śmiejemy. Akceptujemy Jędrka takim, jaki jest i staramy się patrzeć na rzeczywistość jego oczyma. Np. to, że nie gra typowo w piłkę nie oznacza, że go to wcale nie bawi, albo cierpi z tego powodu. Na szczęście nie wygląda na ciepiącego :-)

Wakacje w Białymstoku

Wakacje. W lipcu Jędrek chodzi do Ośrodka. Do 14.oo mają tam takie zajęcia świetlicowo-przedszkolne, rzekłabym. Od 8.oo. Dziś rano, gdy zganiałam Jędrka z łóżka, protest złożył Piotrek. Stwierdził, że jest związkiem zawodowym, broni ich interesów i protestuje przeciwko budzeniu Jędrka o tak nieludzkiej porze jak 7.30 ;-) Pytanie, czy Jędrek należy do tego związku bo w sumie mocno się nie opierał. Wstał, zrobił siusiu, ubrałam go (tak, tak, ubieram go rano, jak jest taki zaspany) i pojechał radośnie do swojej szkoły. Lubi ją a ja się codziennie cieszę, że tam trafiliśmy.

Popołudniami staramy się dostarczać Jędrkowi rozrywek rehabilitacyjno-sportowych. „Uruchomiliśmy” wyjazdy na konie. To nasz trzeci sezon w Zagłobie z panią Eweliną (a który w ogóle z końmi? Nie pamiętam, ale chyba zaczynałam pisać bloga w czasie naszych pierwszych zajęć z hipoterapii). W tym sezonie to był dopiero trzeci wyjazd, ale miejmy nadzieję, że teraz już będzie częściej. Bo Jędrkowi się podoba. A i z tamtejszym psem się najwyraźniej zaprzyjaźnił.

10338690_729576227109970_5702131621082481620_n 10464018_729576363776623_315803998421172540_nZnajomy męża, kiedy zobaczył te zdjęcia, spytał: „Gdzie w Białymstoku można pojeździć na kucyku?” Hehe, to nie kucyk. To zwykły koń. Tylko Jędrek tak wyrósł (za 15 dni skończy 10 lat). Śmiejemy się, że niedługo tak nam urośnie, że będzie wyglądało, jakby sienkiewiczowski szlachcic na psie jechał.

Wczoraj byliśmy na nowym (dla nas) basenie na Stromej („nasz” w Zaściankach w lipcu zamknięty). Chłopakom się podobało, nawet Piotrkowi bo jest rura-zjeżdżalnia. Jędrek na początku zjeżdżał tylko z Piotrkiem (bał się), ale po kilku zjazdach pokazał wyraźnie Piotrkowi, że chce sam i zjeżdżał sam. W ogóle fajnie się bawili. Tak wakacyjnie :-)

I wakacyjnie niemal codziennie jeździmy rowerami. Chłopaki często jeżdżą rowerem do Ośrodka, albo z Ośrodka. I jeździmy całą czwórką wieczorami. Po Białymstoku. Jest gdzie jeździć. Czasem odkrywamy różne fajne miejsca. Co prawda wtedy Piotrek marudzi bo on lubi tylko tradycyjnie do parku na lody, ale nie damy się złamać ;-) Jędrek zawsze pedałuje i chętnie jeździ. A i ja to bardzo lubię.

Sportowiec wyczynowiec

Od tego roku szkolnego chłopaki w ramach projektu ze Startu chodzą do Maniac’a na siłownię i basen. Dziś Jędrek biegł na bieżni ponad 20 min. Przebiegł ok. 2,5 km (potem jeszcze w drugim rzucie dobiegł pół km). Nic się nie zasapał, z lekka zarumieniły mu się policzki. Ech, gdyby tylko chciał biec w tą samą stronę co inni, mógłby startować w maratonach ;-)
Bardzo jesteśmy dumni z naszego syna.

Dowód rzeczowy:

Moi sportowcy

Wczoraj Jędrula w Ośrodku nic nie odreagowywał (rannego pobierania krwi). Dzielny chłopak. A ze szkoły wrócił… rowerem z tatą. Pół godziny dobrej jazdy przez całe niemal miasto (tata zrobił 2 razy tyle bo musiał najpierw rowerem dojechać).
Dziś dla odmiany chłopaki pojechali na basen.
Jestem z nich dumna. Całą gębą.

Piknik, bieżnia i koncert.

W sobotę był piknik rodzin dzieci z Ośrodka KTA. Uczestniczyliśmy w nim już rok temu. W tamtym roku było ciężko. Impreza odbywała się w parku dinozaurów. Były tam również atrakcje z wesołego miasteczka. To Jędrek akceptował. Wszelkie zabawy integracyjne miał głęboko w nosie. Był absolutnie nie do włączenia. To było przykre bo wszystkie inne dzieci uczestniczyły, były bardziej sterowalne. W tym roku moi chłopcy pojechali sami (ja pracowałam). Piknik był w innym miejscu. Były zabawy integracyjne, było ognisko. I Jędrek brał udział! Rzucał szyszkami do celu, skakał w worku itp itd. Aż żałuję, że tego nie widziałam.

Wczoraj był w miarę grzeczny na mszy w obcym kościele. A po mszy przyjął pięknie komunię. Nawet ukląkł. Szok. Na mszy nie dało rady, ksiądz nas nie zauważył, jak staliśmy grzecznie czekając by wytłumaczyć naszą specyfikę.
Pojechaliśmy też wczoraj do Supraśla na koncert muzyki irlandzkiej. Na skrzypcach grała znakomita artystka Podlaskiej Opery, Małgorzata Szatrawska. Było pięknie. Poczułam muzykę. Jędrka system nerwowy niestety poczuł coś innego i jeszcze przed koncertem się zbiesił i musieli wyjść.

Doszły do nas wieści z Ośrodka, że Jędrek świetnie sobie radzi na bieżni. Biega na 4, bez trzymania się. Pani terapeutka powiedziała, że takiego zawodnika jeszcze nie mieli. On ma chyba duszę sportowca. Nie wiem po kim, na pewno nie po mnie.
Jutro spotkanie w Ośrodku.