Nowy rok szkolny

Jakoś mi szkoda się zrobiło, że rzadko piszę. I umykają cenne wspomnienia.

U nas generalnie dobrze. Rozpoczęliśmy nowy rok szkolny. Jędrek ma nową panią, panią Kasię. Jędrek idzie do szkoły radosny i taki z niej wraca. Pani Kasia go chwali. Że jest chętny do pracy, do działania. Chętnie pomaga. Tak. Też to zauważyłam w domu. Jeśli coś jest w granicach jego możliwości Jędrek bardzo chętnie pomaga. Zadowolony niesie siatkę z zakupami, wynosi śmieci, zanosi naczynia na stół. Tylko porwane i porozrzucane papierki po sobie sprząta opornie ;-)

I bardzo dąży do samodzielności. Nie chce by mu pomagać przy ubieraniu się. A więc ostatnio często ma trochę byle jak założone skarpety. Ale najważniejsze, że robi to sam :-)

Radośnie mi

Nasze słonko robi postępy. W piątek przyniósł z Ośrodka w zeszycie wpis o tym, jak dobrze pracował i się zachowywał. Że był bardzo chętny i zaangażowany, że nauczył się kilku nowych rzeczy. Pan Łukasz był z niego tak zadowolony, że postawił mu „5″.  Kurcze, pierwsza piątka Jędrka :-) Ale się ucieszyliśmy.

Wczoraj z kolei w Ośrodku była filharmonia z muzyką meksykańską. Bardzo się Jędrkowi podobało. Tańczył zachwycony. Hmm, że też nie ma jakiś muzyczno-tanecznych wieczorków dla Jędrków. To byłoby coś cudownego.

Dziś rano z zachwytem patrzyłam jak Jędrek się całkowicie sam ubiera. Potrzebuje jeszcze tylko by co jakiś czas go słownie popchnąć do działania :-)

Zaskoczenie w toalecie.

Dziś zobaczyłam, jak Jędrek podciera sobie pupę papierem toaletowym. Jak nic nauczyli go tego w Ośrodku. Mnie wydawało się, że ta umiejętność pozostanie dla Jędrka jeszcze długo długo nieosiągalna. Oniemiałam. Oni chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jaki sukces osiągnęli.
Fakt, że trzeba mu dać papier w dłoń. Ale jak on sprawnie te ruchy wykonuje. Szok.

Poza tym Jędruś jest radosny jak skowronek. W weekend moi trzej chłopcy byli u dziadków i było im dobrze. Jędrula się śmieje, przytula, ciągnie do zabawy. Jak to porównać do tego, co było w tamtym roku? Każdy weekend zawierał mega awanturę.

No, Proszę Państwa – postęp jest ogromny. I tej wersji będziemy się trzymać:)

Buty

Różne są definicje sukcesu. Czasem jest nim lądowanie na Księżycu, czasem samodzielne przejście na drugą stronę ulicy. Nam się dziś też taki malutki „kwiatek” trafił.
Jędrula od jakiegoś czasu w miarę samodzielnie ściąga kurtkę i buty w ośrodku. Ubiera się też z coraz mniejszą pomocą. A że tam czasem rzepy w butach trochę krzywo pozapinane to jest pikuś. Najważniejsze, że sam. Ten jednak, kto zna trochę Jędrka wie też, że jego poziom ignorancji w postrzeganiu najbliższego otoczenia potrafi być czasem wielki jak Kilimandżaro. I tak np. potrafi wyjść na deszcz w kapciach lub też założyć koszulkę tyłem na przód bądź na lewą stronę. A może to nie ignorancja tylko inny rodzaj percepcji? Przy czym, jeśli chodzi o dostrzeżenie cukierka w nadstandardowo zagraconym pokoju, to pod stosem kartek i zabawek, percepcja działa mu wręcz bezbłędnie. Chyba, że to jakiś selektywny, sokoli wzrok, lub węch psa myśliwskiego.
Wracając do tematu. Dziś Jędrek grzebał się trochę w szatni, tak, że zanim się rozebrał z kurtki, to kolega, który wszedł ze swoim synem po nas zdążył już „rozpłaszczyć” swoje dziecko, dziecko w pośpiechu wybiegło z szatni (taka jego uroda) i po Kubie zostały tylko porzucone na środku buty. Jędrek ze stoickim spokojem, przy którym temperament Tadeusza Mazowieckiego określić można jako choleryczny, pozapinał rzepki w swych butach, ładnie ustawił je w jednej linii w swej szafce po czym rozejrzał się (sic!) po szatni, podszedł do butów kolegi i ładnie je odstawił na właściwą półkę, której to ja wcześniej nawet nie byłem pewien czy oby to ta bo nigdy wcześniej nie zwracałem na to aż takiej uwagi. No szok po prostu, szok…