W dołku, ale z nadzieją na nizinkę.

Podłamałam się w piątek. Andrzej miał rozmowę z terapeutą Jędrka. Nie jest dobrze. Jest ciężko. Nie da się z Jędrkiem pracować. Ślini się i nie wiem, co jeszcze dokładnie, ale w Ośrodku zastawiają się o co chodzi.
Też się zastanawiam. Mam różne małe hipotezy, typu problemy żołądkowe, rosnący ząb, stres związany z biofeedbackiem itp itd.
Przygnębiło mnie to bo jakoś takimi ponurymi wizjami z Ośrodka zawiało. Po czym poprzeglądałam bloga i doszłam do wniosku, że Jędrek tak ma. On cały czas ma jakieś swoje fiksacje, tylko czasami są one mniej upierdliwe i bardziej dają nam żyć. W tej chwili jest ciężko. Ale jest nadzieja, że po deszczu wyjdzie słońce, po dołku, będzie nizinka.
Najbardziej frustrujące jest to, że tak się staram, poświęcam Jędrkowi prawie cały mój wolny czas i siły, a on …. spuszczony na 5 minut z oka, coś mi popsuje, robi na diabła. Ręce i nogi opadają. Czuję się wypluta i bezradna.
Ale jeszcze podnoszę głowę. Jeszcze mam nadzieję. Jeszcze jak odzipnę, to znowu ruszę do roboty. Pójdę z Jędrkiem na kolejny długi spacer, albo razem będziemy gotować czy sprzątać. Nie przepadam ani za sprzątaniem, ani za gotowaniem, a robienie tego z Jędrkiem to dodatkowa praca, ale .. I jakaś drobna radość, że jakoś się już daje coś z nim zrobić, nawet jeśli przy całkowitym wspomaganiu.
I szukam pozytywów. Bo przecież też są. Nie wszystko jest tylko ciemne. Na spacerach Jędrek jest grzeczny, dzielnie maszeruje, nie ślini się za mocno. Nauczył się otwierać drzwi kluczem, podnosić i opuszczać rolety – całkowicie sam. I cała jeszcze masa pozytywów jest, tylko chwilowo mi umknęły.

Szczoteczkowe szaleństwo

Ostatnio Jędrka ulubioną zabawką są… szczoteczki do zębów. Traktuje je jak amulety, biega trzymając je w dłoniach, przekłada z ręki do ręki, ba, nawet z nimi zasypia. Nasze aktualne szczoteczki musimy starannie chować w Jędrkowi nieznanym miejscu, zaś starymi się bawi. Ma ich niezły komplecik, tzn. ok. 7 czy 8. Niedawno o mały włos a kosztowałoby nas to popsuciem pralki (i to całkiem nowej). Otóż któregoś pięknego wieczoru Jędrek zaprowadził tatę do pralki i coś pokazywał, by mu wyjąć. Jako, że on do takiego pokazywania skory nie jest, Andrzej zastanawiał się czy nie wpadła mu właśnie jedna ze szczoteczek do środka, między obudowę pralki a bęben (pralka jest ładowana z góry). Ale wyjąć nie było jak. Stresu się najadłam bo przy praniu coś stukało i hałasowało. Cudem jakimś w czasie prania szczoteczkę wyrzuciło na zewnątrz, z góry na bęben. Odetchnęłam, wybaczyłam lekko, bo myślałam, że szczoteczka wpadła mu przypadkowo. Pralka dość często jest otwarta bo się suszy. Ale dziś, czyli tydzień po tamtej akcji, gdy włączyłam pralkę znowu zaczęła hałasować. Uuu, podejrzane. Kolejnym szczęśliwym trafem – udało się wydobyć kolejną szczoteczkę. Ale tym razem nie mam złudzeń – to nie przypadek. Widać Jędrek uznał, że to doskonałe miejsce do chowania szczoteczek (mimo tego, że starałam się pralkę zamykać, jakoś wykorzystał moment). Gdy go zganiłam słownie, przybiegł do łóżka i schował się cały pod kołdrę. Robi tak ostatnio jak coś spsoci. I nawet bardzo by mnie to bawiło, gdyby nie zniszczenia poczynione przez Jędrka lub ich wizja jak w przypadku pralki. Zapowiedziałam mu więc z ciężkim sercem, że daję mu ostatnią szansę. Jak jeszcze raz jakaś szczoteczka wyląduje w pralce, to szczoteczki wylądują w koszu na śmieci. Ciężko mi z tym bardzo, bo wyobraźcie sobie, jak wyrzucić dziecku jego ukochane zabawki. Z drugiej strony nie mogę pozwolić na takie niszczycielstwo. Mimo, że kocham Jędrka ponad życie, a nawet ponad moją pralkę ;)

Imprezowanie

Od tygodnia Jędrek ma fazę psocenia. Nie nadążamy za nim. Jego niszczycielska działalność nas osłabia.
Poza tym jest dobrze. W tym tygodniu Jędrek zaliczył dwie imprezki karnawałowo-choinkowe. Jedną wczoraj organizowaną przez KTA, a drugą przedwczoraj przez Fundację Zdążyć z Pomocą. Obie mu się bardzo podobały. Imprezowy chłopak z tego naszego synka. A jak panny, mężatki i wdowy rwie;) Aż im trudno się od niego uwolnić. Za to przed takimi młodymi, w jego wieku, raczej zwiewa.