W Kopanicy

Po raz dziewiąty byliśmy rodzinnie w Kopanicy, na działce mojej koleżanki nad jeziorem (wakacje bez tego wyjazdu, to wakacje stracone). Jędrek bardzo lubi to miejsce, już na widok bramki zaczął głośno okazywać radość. Było nam cudnie, jak zawsze tam, tylko niestety krótko z powodu nieprzewidzianych okoliczności. No i pogoda nas nie rozpuszczała. Ale mieliśmy 3 ładne dni, które wykorzystaliśmy na jazdę rowerami (w tym roku Piotrek odważył się przejechać kilka razy tandemem z Jędrkiem na krótszej trasie) i na kąpiele w jeziorze (chłopcy świetnie się bawili na materacu, zupełnie nie przeszkadzała im dość zimna woda, zrzucali się do wody, zdrapywali itd. W zasadzie to głównie Piotrek zrzucał Jędrka, Jędrkowi się czasem udało chyba tak niechcący, z celowym działanie tego typu ma wciąż problem). Z nowości – jednego dnia dojechaliśmy rowerami do Suwałk, czyli zrobiliśmy w sumie ponad 50 km. Piotrka zmotywował McDonald, Jędrek lubi jazdę samą w sobie, choć i on nie gardzi niestety fastfoodem.

Chciałam wkleić kilka zdjęć, ale wyczerpałam limit blogowy.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.