Wakacje – pa pa!

No i koniec.
Dobry to był czas. Dużo lepszy, niż się spodziewałam biorąc pod uwagę Jędrka zachowanie wiosną i przed wakacjami. Przypominam sobie w zasadzie 1-2 epizody, kiedy Jędrek się zezłościł i poszedł pozłościć się, potupać i pojęczeć do łazienki (było to na turnusie w Ustroniu, gdy był chory). A tak, to humor mu dopisywał. Był radosny, milutki. I na dodatek w miarę sterowalny, nie upierający się wciąż przy swoim (na drobne upory mu pozwalaliśmy, w końcu człowiek ma prawo mieć swoje decyzje i wybory). Trochę głupotek robił (zachowam dla nas co), ale nie był niszczycielski, upierdliwy, nieznośny, jak to było przed wakacjami, kiedy to już bywałam tym mocno zmęczona i myślałam, jak wyczerpujące jest życie z Jędrkiem. W wakacje – autentycznie mogliśmy wypocząć. Oczywiście nie do tego stopnia cały czas, żebym się mogła zrelaksować i o niczym nie myśleć (gdy Jędrek jest obok, zawsze z tyłu głowy mam, co on robi, czy jest bezpieczny i czy nie robi czegoś na diabła), choć na pewno dużo bardziej niż w ciągu roku szkolnego. W sierpniu, oprócz tygodnia nad jeziorami, Jędrek chodził do 14.00 do Ośrodka, swojej szkoły (nauki tam wtedy nie było, raczej taka zabawa – przedszkole). Bardzo chętnie radośnie chodził, i radośnie wracał.
Mieliśmy dobre spokojne wakacje. Nie było problemów ze spaniem, czy dziwaczenia z zasypianiem, jak w ubiegłym roku.
Szkoda Wam mówić, wakacje: „Pa Pa”

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.