Ostatnio (cokolwiek to znaczy)

Ostatnio Jędrek ma gorszy czas. Trudno zdefiniować konkretniej to „ostatnio”, ale chyba od kilku tygodni. W piątek miał trudne zachowania w Ośrodku, był agresywny. W domu objawia się to tym, że jest bardziej uparty, trudno go do czegoś przekonać, jak się przy czymś uprze, psuje, psoci, rwie co się da i ma problemy z zasypianiem i spaniem. Nie wiem, o co chodzi. W sumie to każdy miewa lepsze i gorsze dni. Nie ma więc co się łudzić, że Jędrek będzie zawsze w formie.

Aczkolwiek jak ostatnio chadzałam z nim na długie (godzinne-dwugodzinne spacery), to wydawało mi się, że taki jest pogodny i „łatwy w obsłudze”. Chodził ze mną grzecznie i pogodnie, nie marudził, uśmiechał się promieniście. Do wczoraj (wczoraj już mu tak dobrze nie było i trochę mi pomuczał). Może nie mógł się doczekać, czegoś smacznego (zawsze coś mu na koniec kupuje).

Od ubiegłego tygodnia mamy nowe zajęcia. Muzyczne – nauka gry na pianinie Metodą Ruchomych Kolorowych Nut oraz biofeedback. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to go jakoś nie zestresowało szczególnie. Na zajęciach muzycznych nie wydawał się jakoś zestresowany, aczkolwiek pełni szczęścia nie było. Tydzień temu. Wczoraj było lepiej. Gosia mówiła, że nawiązywał z nią fajny kontakt, uśmiechał się, grali Kotka na płotku, Jędrek szukał dźwięków na pianinie -wsłuchiwał się w nie (a nie stukał mechanicznie). Na koniec było wyraźnie widać, że był zadowolony i odpowiadał (Ga=Tak) na pytanie, czy przyjdzie jeszcze. O Gosi i Metodzie Kolorowych Nut na pewno jeszcze napiszę.

Na biofeedbacku było gorzej. Pierwszego dnia Jędrek nie dał się nawet podłączyć, klipsy na uszy dawał sobie przypinać na chwilę i to na sali od integracji, gdy się huśtał na czymś. Miał wyraźne duże opory. Następnego dnia było jednak już lepiej. Andrzej i pani Aneta tak go cierpliwie zachęcali, że udało im się na parę chwilek go podłączyć do sprzętu. Nic to, cierpliwie i powoli, może coś się uda, może się w końcu Jędrkowi spodoba.

Kocham go bardzo, tego mojego Jędrulka.