Po powrocie

Powrót do domu nie był łatwy. Z jednej strony fajnie. Ściany odmalowane, piękne i świeże. Nowe łóżka. No czas już było najwyższy na ten remont bo nasze mieszkanie wyglądało ździebko patologicznie. Z drugiej strony  jeszcze z miesiąc nam pewnie zajmie zanim poczujemy się tu znowu jak w domu, gdzie wszystko będzie opanowane.

Obawialiśmy się, jak zmiany przyjmie Jędrek. Ale wygląda na to, że ok, może nawet mu się podoba. Tylko nie chce spać na swoim łóżku a na naszym małżeńskim. Żeby było śmieszniej przed remontem nie chciał spać w tym pokoju (dlatego specjalnie zmieniliśmy pokoje, dzieciom daliśmy duży z telewizorem przed którym Jędrek miał zwyczaj zasypiać). Nic to nic to. Będzie jak będzie. Jędrek układa własne scenariusze.

W kopanickim raju

Na koniec wakacji udało nam się wyjechać na wspólny rodzinny tydzień do Kopanicy za Augustowem na działkę mojej koleżanki. Siódmy rok z rzędu mieliśmy takie szczęście. Kocham to miejsce i cała nasza rodzina je kocha. To nasz raj na ziemi, najlepsza forma spędzania wakacji. Pogodę mieliśmy już taką późno-letnią, ale i tak trochę się pokąpaliśmy w jeziorze, trochę pojeździliśmy na rowerze (akurat na to pogoda była doskonała, ale nie spędzaliśmy całych dni na rowerze by nie denerwować Piotrka, niemniej jedną kilkugodzinna nową trasę zrobiliśmy, min. do Nowinki). Dużo też graliśmy w gry planszowe i karty (nasze tegoroczne odkrycie). Było spokojnie i dobrze. Jędrusiowi też było fajnie. Nic mu nie przeszkadzała zimna woda w harcach jeziornych z bratem (cudnie się bawili razem na materacu). Jak zawsze też lubił jeździć rowerem. Żeby nie było za pięknie coś mu się zrobiło i początkowo nie chciał wchodzić na górę kłaść się spać. Cuda wianki odprawiał, chciał nocować na stojąco na podwórku. Lekko nie było. Tak to z Jędrkiem bywa – czasem mu coś się ubzdura.

Generalnie było super.

CAM01670 CAM01679 CAM01725 CAM01731 CAM01737 CAM01742 CAM01752 CAM01758

W Uroczysku

Zimą Jędrek był na turnusie w Uroczysku koło Szklarskiej Poręby (a dokładniej koło Piechowic, na górce) z tatą i bratem.Tym razem pojechał tam z mamą. Na dwa tygodnie. Było super. Znał już niektórych terapeutów (była jego ukochana pani Karolina), a oni jego. I stwierdzili , że Jędrek bardzo się zmienił że jest duży postęp w jego zachowaniu, że jest spokojniejszy, bardziej kontaktowy. Bardzo fajne doświadczenie miał też Jędrek (i ja) z nową panią logopedą. Bardzo się polubiliśmy (tzn. pani Jędrka a ja panią ;-). A pana od fizjoterapii Jędrek zamknął w łazience. Sytuacja była przezabawna. Mianowicie pan stwierdził, że Jędrek ma koślawość stóp i warto by było mu je podkleić (jakieś takie specjalne paski). Powiedziałam, że cienko to widzę, ale żeby spróbował. Jędrek był w doskonałym humorze, ku zdziwieniu pana pozwolił sobie podkleić stopę, nawet pomagał, przytrzymywał taśmę. Po czym się wkurzył, zaprowadził pana do toalety i go tam zamknął, a sam zaczął się złościć (odreagowywać swój stres). Co pozytywne, teraz gdy Jędrek potrzebuje się pozłościć, wyprasza ludzi z pokoju, albo sam idzie do drugiego pomieszczenia.Tu do wyboru miał pokój i łazienkę, więc tak sobie poradził.

Oczywiście długo bym mogła pisać o turnusie. Generalnie Jędrek miał zajęcia, był pod opieką terapeutów do 14.oo (co jest bardzo fajne i raczej wyjątkowe na turnusach, zazwyczaj rodzic musi chodzić z zegarkiem i prowadzać dziecko na zajęcia. Tu jest odpoczynek i dla rodzica. W tym czasie chodziłyśmy i jeździłyśmy z koleżanką Ulą po okolicy. Trochę zwiedzałyśmy, trochę chodziłyśmy po górach – cudnie- od lat tego nie robiłam). A po 14.oo albo były jakieś dodatkowe zajęcia, typu basen albo sobie z chłopakami chodziliśmy na spacery do Piechowic na lody albo po górkach pobliskich lub lesie. Było dobrze. Tylko zdjęcia mi marne wyszły z mojego telefonu. Dobrze, że mam kilka ładnych od organizatorów.

To co zaobserwowałam, to że Jędrkowi dobrze robi, gdy jedzie w znajome miejsce, które ma już oswojone. Jak jest jeszcze ktoś znajomy, to tym lepiej.

W drodze do Piechowic. Jędrek zrywa listki czy smugę światła?

IMAG0553SONY DSC IMG_5047 IMG_5077 IMG_5184 IMG_5178 IMG_5157 IMG_5141

Pisane w ostatni dzień wakacji

Mieliśmy bardzo dobre lato. Tylko skończyło się za szybko. Zwłaszcza wakacje. Nie mogę sobie z tym poradzić. Wybaczcie więc jeśli notatka będzie chaotyczna.

Drugą połowę wakacji Jędrek spędził poza domem. Można wręcz powiedzieć, że całe swoje wakacje bo w lipcu chodził przecież do Ośrodka. Potem spędził kilka dni z mamą i bratem u jednej babci (a tata wymieniał instalację elektryczną), potem z tatą i bratem u drugiej babci (a mama się byczyła z koleżankami na działce), potem 2 tygodnie z mamą na turnusie rehabilitacyjnym, potem z całą rodziną na wspólnych wakacjach nad jeziorem, a potem jeszcze kilka dni z bratem u babci (a rodzice doprowadzali dom po remoncie do stanu używalności). A więc przejeżdżał Jędrek z jednego miejsca w drugie przez ponad 5 tygodni i był bardzo dzielny. Naprawdę. I grzeczny. Owszem zdarzało mu się zdenerwować, pozłościć się trochę, ale wszystko w granicach normy (jędrkowej ;-) Było dobrze. Czasem tylko coś wyskoczyło, żeby rodzice przypadkiem nie zapomnieli, że tak całkiem bezproblemowo to nie ma. Najbardziej dały nam się we znaki problemy z zasypianiem (ale już nie spaniem) i przesiadywanie w kibelku (zafiksował się Jędrek, albo traktuje to jak swój azyl).

Wizyty u dziadków były nadspodziewanie udane. I gdy Jędrek był z rodzicami i gdy był tylko z bratem. Nie psuł, nie marudził, nie trzeba było za nim latać i mu z rąk wydzierać wszystkiego, jakoś się odnajdywał. Coś mu się takiego zrobiło, że o wiele rzeczy prosi zamiast samemu brać i narozrabiać. Niechętnie wyjeżdżałam do tej pory z Jędrkiem do dziadków bo to było bardzo męczące, ale tego lata było super. Nawet jak został sam z bratem. Babcia nie narzekała. Bardzo dobrze sobie radzili. Ja na początku byłam mocno zestresowana tym ich samodzielnym pobytem, ale okazało się, że niepotrzebnie. Zostawiliśmy Jędrka samego (no z bratem) u dziadków po raz pierwszy od dobrych kilku lat. Zrobiliśmy to z konieczności, ale bardzo się cieszę, że eksperyment się udał, że dziadkowie przeżyli to bezboleśnie. Kto wie, może powtórzymy. Dobrze mieć taką możliwość.