Minimalista

No i prawie dwa miesiące minęły w nowej szkole – w ośrodku KTA. Tydzień temu byłam trochę zaniepokojona bo Jędrek częściej i mocniej złościł się w szkole. Stał się też agresywniejszy w domu. Miałam wrażenie, że przenosi do domu jakiś stres ze szkoły. Ale ten tydzień był już lepszy. Wyciszył się.
I ostatnie noce są w końcu lepsze. Śpi nawet do 6. Ciekawe jak długo.
Tylko rozgałganił nam się strasznie. Wyciąga różne rzeczy z szafy, bałagani, niszczy. Nie nadążamy za jego niszczycielską działalnością. Śmieję się, że Jędrek jest minimalistą i że przeszkadza mu nadmiar rzeczy w naszym domu. A czasem się nie śmieję ;)
Ogólnie jest nam jednak dobrze.

Do trzech razy sztuka… a nawet para

Wczoraj Jędrek chyba nie mogąc się doczekać aż mu pomogę nałożyć buty zapinane na rzepy założył je sam. Pierwszy raz w życiu! Może też się zagapił i zapomniał, że ma zazwyczaj problem z podwijającymi się do środka języczkami? A może to efekt ćwiczeń w KTA? Jeszcze nie zdążyłem o to terapeutów spytać, a dziś (i to dwa razy) też sam sobie z butami poradził. Dodatkowo na basenie, gdy się już ubieraliśmy po pływaniu, wpierw założył buty, potem sam chwycił worek na buty i odniósł paniom szatniarkom, a potem sam, bez przypominania, powędrował do toalety (zawsze się opija sporo wody, więc odwiedzenie ubikacji przed podróżą samochodem jest jak najbardziej wskazane). Gdyby ktoś, nie znający bliżej autystów spytał: „Czy można być z tego typu osiągnięć dumnym?” pewnie zdziwiłby się, słysząc moją odpowiedź, że TAK. Otóż moi drodzy, jestem bardzo dumny z tych małych kroczków w samodzielności mego syna. Jak to powiedział na Księżycu pewien astronauta: „To mały krok człowieka, a wielki ludzkości” :)
A na basenie… Jędrkowi spodobało się ostatnio nurkowanie. Wprawdzie już wieki temu na brodziku radził sobie z przepłynięciem między (zazwyczaj moimi) nogami, gdy stałem w rozkroku, ale całkiem niedawno opanował tę sztukę na tyle, że robi to teraz nawet wtedy, kiedy stoję po ramiona w wodzie. Jeszcze większą frajdę sprawia mu sytuacja, gdy na torze płyniemy naprzeciw siebie i prawie już mamy się zderzyć głowami, to on daje susa w dół i tak się mijamy w pionie. Ja górą, on dołem. A czy można pływać i nurkować śmiejąc się od ucha do ucha? Ja próbowałem i średnio mi to wychodzi, a Jędrek potrafi zanurzyć głowę z otwartą buzią. Może on faktycznie ma skrzela?

Z innej beczki. W procedurze wprowadzania PECS (komunikacja obrazkowa) jest taki etap, nazywany IIIA, w którym dziecko różnicuje obrazki wzmocnień i podaje prawidłowy tzw. partnerowi komunikacyjnemu. Około dwóch tygodni temu, gdy zostałem po południu sam z moimi urwisami, kiedy już opanowałem sytuację i ich, (i siebie) nakarmiłem, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, zapadłem w krótką poobiednią drzemkę. Mój sen przerwało szarpanie za ramię. No tak, to Jędrek, ale kiedy tylko otworzyłem oczy przed nosem zobaczyłem PECS’a: PIĆ. Ponieważ, ucząc dziecko komunikowania się, trzeba reagować najszybciej jak to możliwe, by dziecko miało poczucie sprawczości, to w sekundę byłem już na nogach i powędrowaliśmy do kuchni. Co było w tym niesamowite? Otóż młody miał PLAN! Przygotował sobie odpowiedni obrazek, podszedł i dopiero wtedy zaczął mnie budzić. Nie wiem jak Wy, ale ja byłem pod wrażeniem. Nasza mentorka od PECS’ów, Magda, zgodziła się, że fazę, w której dziecko budzi śpiącego partnera komunikacyjnego, mogę nazywać IIIA+ :)

Dopisek mamy Jędrka:
1. Uściślę, włożyć samodzielnie buty Jędrkowi się zdarzyło parę razy w życiu, ale akurat nie te buty. W tych trzeba mu było chociaż podciągać – przytrzymać język od butów. A poza tym z niego jest leniuszek…
2. Co do PECS ja bym powiedziała, że jest to faza IIIB+ ponieważ Jędrek tego PECS-a wybierał sam ze środka książki spośród wielu innych PECS-ów. Zdarza mu się tak czasem. Ja dość często bywam tak „przymuszana” przez Jędrka do reakcji, niestety niekoniecznie adekwatnym PECS-em.

Piąty rok terapii.

Przyszło mi do głowy by podsumować ubiegły rok terapii 2011/2012. Robię to z oporami bo niechętnie myślę o ubiegłym roku. Był ciężki pod wieloma względami. Zacznę więc od liczb (tak jest łatwiej).

W ubiegłym roku Jędrek chodził do szkoły integracyjnej do I klasy – trzyosobowej klasy specjalnej da autystów. Miał po 6-8 lekcji dziennie z około dziesięcioma nauczycielami i specjalistami. Po miesiącu ograniczyliśmy mu liczbę lekcji i nauczycieli. Od drugiego półrocza przeszliśmy na nauczanie indywidualne w szkole (teoretycznie 10 lekcji indywidualnych + 3 w klasie w ciągu tygodnia).

Najważniejszymi formami terapii poza szkołą był:

  • dwutygodniowy turnus z delfinami w Turcji (10 sesji z delfinami) – nasz pierwszy wyjazd na delfiny
  • 2 tygodniowe turnusy w Czarnym Lesie (dla porównania w poprzednim roku spędziliśmy 15 tygodni w Czarnym Lesie; ten rok był powolną decyzją o zaniechaniu tej formy terapii)
  • trzydniówka z PECS – wejście w nową terapię (komunikacji obrazkowej)
  • zajęcia w Białymstoku, stare i nowe

W liczbach wygląda to tak (kolejność jest czysto arytmetyczna, a nie pod względem ważności czy jakości zajęć):

  • 153 wyjść na basen:
    - 119 ze START’u
    - 29 z TWzK
    - 3 w Grodzisku na turnusie
    - 2 nasze własne
    porównując do poprzedniego roku: podobnie (więcej ze START’u , mniej na turnusach bo zdecydowanie rzadziej tam bywaliśmy)
  • 71 zajęć z pedagogiem:
    - 40 na turnusach (nie były to zajęcia z pedagogami z wykształcenia, ale tego typu)
    - 28 zajęć w KTA
    - 9 z RMW
    - 9 z komunikacji alternatywnej
  • 39 zajęć z fizjoterapeutą
    - 15 na turnusach
    - 14 w Hansie
    - 10 ze Startu
    porównując do poprzedniego roku: o ponad 100 mniej (w związku z rzadszą bytnością na turnusach)
  • 36 zajęć z hipoterapii:
    - 13 z TwzK
    - 13 w Edu-Horse
    - 9 w Zagłobie
    - 1 na turnusach
    porównując do poprzedniego roku: trochę mniej jak w ubiegłym roku, za to odkryliśmy nowe fajne miejsce
  • 26 zajęć z art-terapii
    - 17 z Jednego Świata
    - 9 w KTA
  • 25 zajęć z SI
    - 15 z KTA
    - 10 z RMW
  • 19 zajęć z logopedą
    - 15 w poradni Agmet
    - 2 w KTA
    - 2  z panią Gosią
  • 15 zajęć metodą Tomatisa + 1 badanie
    porównując do poprzedniego roku: jedna sesja, w ubiegłym roku były dwie, w tym pierwsza taka podwójna
  • 15 zajęć metodą Weroniki Sherborne
    - 11 w KTA
    - 4 na turnusach
  • 12 wizyt diagnozująco – badających lekarzy i specjalistów (np. w Poradni na Leszczynowej i w Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej)
  • 10 sesji delfinoterapii
  • 7 różnego rodzaju imprez typu choinki i pikniki
  • 3 zajęcia z dogoterapii
  • 2 zajęcia z psychologiem z KTA
  • raz lub dwa – wyjście do kina

W sumie: ok. 450 różnych zajęć, czyli połowa tego co w poprzednim roku (w ubiegłym roku turnusy nam nabijały liczbę zajęć i nie mieliśmy takiego zamieszania ze szkołą).

W tym roku nasze życie to były głównie zmaganie się ze szkołą. Terapia była oparta trochę na dawnych formach (min. turnusy w Czarnym Lesie, zajęcia w Białymstoku w KTA, na basenie, z końmi), trochę na poszukiwaniu czegoś nowego (PECS, delfinoterapia, fizjoterapia i logopedzi w Białymstoku itd).

Najważniejsze miejsca, w których kontynuowaliśmy terapię to:

  • START – 129 zajęć (119 zajęć na basenie + 10 z fizjoterapii)
  • KTA – 67 zajęć: 28 z pedagogiem (z panią Kasią), 15 z SI (z panem Kamilem), 11 grupowych z Weroniki, 9 grupowych z art-terapii, 2 z logopedą i 2 z psychologiem
  • „Pierwsze słowo” Asi Masłowskiej – 66 zajęć w ciągu 2 tygodni na turnusach w Czarnym Lesie: 25 zajęć pedagogiczno-logopedyczne z Anetą lub Szymonem,15 zajęć z fizjoterapii z Szymonem lub Agnieszką, 15 zajęć (lub inaczej licząc 30 po 25 min) pedagogicznych z Sylwią, 4 Weronika, 3 basen, 2 zajęcia relaksacyjne,1 hipoterapia, 1 koncert
  • Towarzystwo Walki z Kalectwem – 42 zajęcia: 29 basen, 13 hipoterapia w Kresie
  • Impuls – 17 zajęć – 15 zajęć metodą Tomatisa + 2 z logopedą
  • Edu Horse – 13 zajęć z hipoterapii (z panią Agnieszką)
  • Fundacja Psi Uśmiech – 3 zajęcia z dogoterapii z terapeutką Zosią i jej labradorami

Porównując do ubiegłego roku nie mieliśmy żadnych zajęć z wczesnego wspomagania bo już nam nie przysługiwały, ani z zajęć z Fundacji Nadzieja i Szansa (a wiec nie było biofeedback’u). A i turnusy w Czarnym Lesie były inne bo bez Asi.

Nowe miejsca i osoby, do których trafiliśmy:

  • Fundacja Dobra Wioska – dwutygodniowy turnus w Turcji (10 sesji z delfinami)
  • Pyramid Polska – trzydniowe konsultacje i zajęcia z PECS + liczne konsultacje mailowe i telefoniczne
  • Rewalidant – 9 zajęć pedagogicznych + PECS z panem Andrzejem
  • Stowarzyszenie „Razem możemy więcej” – 28 zajęć: 10 z SI, 9 z pedagogiem (miłą panią Dorotą; te zajęcia były głównie pod kontem komunikacji alternatywnej), 9 zajęć z hipoterapii w Zagłobie
  • Stowarzyszenie Jeden Świat – 17 zajęć grupowych, które ja nazywałam art-terapią
  • Agmet – przychodnia logopedyczna – 15 zajęć z panią Asią (naszą pierwszą terapeutką z „Dać Szansę”)
  • Hansa – 14 zajęć z fizjoterapii

PS. A w wakacje byliśmy tradycyjnie tydzień nad jeziorami i tydzień nad morzem. I jeszcze tydzień na Suwalszczyźnie w nowym miejscu. A jak jeszcze dodać do tego nasz kwietniowo-majowy wyjazd do Turcji na delfiny, to można powiedzieć, że była wakacyjna rozpusta. Ale i tak najlepiej mi było nad jeziorami. I Jędrkowi chyba też.

Przedszkole dla autystów w Poznaniu

Marek, o którym pisałam kilka notatek niżej prosił mnie o zamieszczenie poniższej informacji. A ponieważ mam do niego i Magdy zaufanie i duży szacunek, więc z przyjemnością zamieszczam, mając nadzieję, że dzięki temu ktoś znajdzie odpowiednie miejsce dla swojego dziecka.

Hania

 

Miło nam poinformować, że od stycznia 2013 r. swoje funkcjonowanie w Poznaniu rozpocznie Niepubliczny Terapeutyczny Punkt Przedszkolny “Saplings – Educating for life” przy ul. Przemysłowej 68.

Będzie to placówka terapeutyczno-edukacyjna, dedykowana dzieciom z autyzmem w wieku od 3 lat do 8 lat, które wymagają stałej opieki logopedów, specjalistów pedagogów, czy terapeutów sensorycznych. Punkt przedszkolny będzie pracował w oparciu o programy wychowania przedszkolnego wybrane z zestawu programów MEN oraz indywidualne programy terapeutyczne opracowane dla każdego dziecka.

W pierwszej kolejności będą przyjmowane dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, wydanym przez publiczną poradnię psychologiczno-pedagogiczną. Przedszkole będzie do dyspozycji dzieci codziennie, od poniedziałku do piątku w godz. 8:00 - 14:00lub dłużej wg potrzeb.

Saplingsbędzie kameralnym miejscem, w którym wspierać będziemy potencjał rozwojowy każdego dziecka, ze szczególnym naciskiem na rozwój funkcjonalnych umiejętności porozumiewania się i umiejętności społecznych.

Wszystkie ważne informacje i szczegóły dotyczące funkcjonowania placówki, jej celów i zadań, zasad przyjmowania dzieci, udzieli Państwu Marek Kaźmierczak pod nr tel. 533 98 32 34.

Szczęściarze

Czas leci, a ja nie piszę bo … jest dobrze. Spokojnie. Terapia Jędrka przestała być w centrum naszego życia. Teraz więcej czasu w domu spędzam na pracy (tej domowej i tej zawodowej) i na pomaganiu Piotrkowi w lekcjach.

A Jędrula dużo czasu spędza w Ośrodku, gdzie różnie bywa (raz go panie chwalą, kiedy indziej nie mają z nim najłatwiej). To Andrzej wozi i przywozi Jędrka, więc informacje mam takie z drugiej ręki. Ale mój mąż się śmieje, że gdy odbiera Jędrka ma dwa typy informacji.

1. Dziś było super, wszystko dobrze. Jędrek ładnie współpracował.

albo

2. Dziś Jędruś bardzo ładnie zjadł obiad.

A na pytanie ” A co poza tym ” słyszy, że poza tym, to już tak ładnie nie było.

Bardzo nam się podoba ten sposób przekazywania informacji. Bo w sumie, jakby ktoś nie chciał usłyszeć złych wieści, to nie musi zadać pytania, a co poza tym;)

Coraz śmielej cieszymy się z mężem, że Jędrek jest w tym właśnie miejscu.

Po pobycie w szkole i powrocie do domu (czasem chłopaki w między czasie jadą na basen; staramy się by Jędrek był 3-4 razy w tygodniu na basenie i ćwiczył do tych przyszłych paraolimpiad;) pozostaje mi już tylko w domu przytulanie się do Jędrka i bycie głaskaną. Awanturki jak się zdarzają to albo rano (choć raczej sporadycznie), albo w weekend (trzeba by się temu przyjrzeć).

Noce lepiej Jędrek przesypia w weekendy.

W ostatni poniedziałek rano jakby nie chciał iść do szkoły rano i to mnie przestraszyło, ale chyba niepotrzebnie. W końcu każdy ma prawo nie chcieć czasem i tego, co zazwyczaj lubi.

Ostatnio mamy większy porządek w domu ponieważ Jędrek przestał rozwalać zabawki po podłodze po całym mieszkaniu. Od kilku tygodni nie leżą one co prawda w szufladzie , ale na jednej kupie na dywanie. Nie śmiałam ich ruszać, by nie zakłócić mu tego porządku, ale najwyraźniej mu się znudziło i w ten weekend przeniósł je do drugiego pokoju. Na szczęście też na jedną kupę. Niemniej od kilku tygodni możemy chodzić po domu nie nadeptując co nieraz na jakiś klocek czy kawałek zabawki.

Ech, życie jest piękne. Trzeba to tylko zauważać i umieć się tym cieszyć.

A jeszcze jedno. Wygrałam w totolotka! 24 zł Uśmiech