Nasz kochany krasnoludek

A oto obiecane nagranie z przedszkolnego przedstawienia. Nasz Jędruś to ten krasnoludek w czapeczce z daszkiem.
Dla nas to wielki sukces, że pozostał na scenie przez cały czas.
Czasem się bawił dekoracją, czasem niecierpliwił, a czasem tak wchodził w rolę, że trudno było mu wyrwać mikrofon i ściągnąć ze sceny. A jak tańczył na koniec! Nie mogę się nadziwić, jak to możliwe. Pani Agnieszka też była z niego bardzo dumna i zadowolona.
Zobaczcie sami…

Wieczorne męskie rozmowy

Od początku tego turnusu kładąc Jędrka spać ćwiczę z nim mały dialog.
-Jędruś, co mówimy przed zaśnięciem?
-Dziękuję.
-Nie, nie „dziękuję”. Mówimy dobranoc.
-Dobranoc.
Tego wieczoru uśmiechnąłem się jeszcze do niego i mówię:
-Wiesz synku, kocham Cię. A ty mnie kochasz?
Chwila milczenia i Jędrek też z uśmiechem cicho odpowiada:
-Tak.

Nasze małe wielkie radości

A dziś na basenie Jędrek dwa razy przepłynął pół basenu na plecach. I to swobodnie, luźniutko.
I czemu ja tego nie widziałam, tylko Andrzej? Bo Andrzej z nim częściej jeździ na basen:)

Konie:)

Chłopaki od poniedziałku są na turnusie w Czarnym Lesie. Jędrek dzielnie ćwiczy artykulację i pisanie ręczne. I w ogóle z tego co wiem, to dobrze mu tam:)
Na basenie był cały przeszczęśliwy. A dziś na koniach, to ho ho! I cieszył się z tego i wykonywał różne polecenia (a pokaż oko, a podnieś ręce itd). Mam wrażenie, że konie stały się dla Jędrka taką przyjemnością jak basen. Po prostu widać, jak je lubi, jak fajnie reaguje. Hmm, w sumie to po dwóch latach kontaktów z końmi. A więc warto. Warto nie rezygnować, nie zniechęcać się, gdy dziecko wręcz nie chce, zapiera się na początku (jak było u nas), a potem wykazuje taką raczej obojętność. Woziliśmy Jędrka przez dwa lata na konie i teraz widzimy, że warto było. Widzimy, jak bardzo to lubi, jak fajnie reaguje, w pewien sposób otwiera się na konie.

W smutku też trzeba żyć

Z powodu sytuacji w pracy przeżywam bardzo zły okres w życiu. Jeszcze chodzę i jak automat wypełniam swoje obowiązki, ale szczerze mówiąc jestem w fatalnym stanie psychicznym. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak nie można, że to się odbija na moim zdrowiu i mojej rodzinie. Tyle, że ja naprawdę mam powody by być przeraźliwie smutną.
Cieszę się, że Jędrek ma dość szczelnie wypełniony czas zajęciami. Ja w tym stanie nie tylko jako terapeuta, ale i jako rodzic jestem do niczego. Dobrze w tym wszystkim, że Jędrek funkcjonuje w miarę bezproblemowo.
Na początku miesiąca przeszedł drugi etap treningu słuchowego metodą Tomatisa. Bardzo fajnie, chętnie słuchał; fajnie ćwiczył z mikrofonem. Po treningu miałam wrażenie, że miał gorszy czas w nocy, gorzej spał, ale już jest lepiej. Zresztą nie mam pojęcia, czy te nocne pobudzenie to efekt Tomatisa, czy czego innego.

Oprócz naszych stałych zajęć (art-terapia x 1 w tygodniu, SI x 1, logopeda x 1, psycholog (2 razy w tygodniu), dogoterapia x 1, basen (x 3 lub 4) doszły nam w maju zajęcia z pedagogiem w KTA (x 1), muzykoterapia (x 1) i konie (x 1).
Tydzień temu Jędrek uczestniczył w przedszkolu w przedstawieniu o Królewnie Śnieżce. Bardzo byliśmy dumni z naszego krasnoludka. Pani Agnieszka też. O tym ma być osobna notatka z filmikiem (jak Andrzej znajdzie chwilkę, żeby przygotować).
W tym tygodniu mieliśmy spotkanie w nowej szkole Jędrka z paniami, dziećmi (4 chłopców), rodzicami. Jędrek zabunkrował się w pokoju z materacem i tam mu było dobrze. Ale jestem pełna nadziei, że jakoś się pani uda, by siadał też przy stoliku i pracował. Obserwując kolegów Jędrka muszę z matczynym żalem stwierdzić, że Jędrek ma z tej grupki największe problemy komunikacyjne i manualne. Największa góra do pokonania przed nami.
Zdarzyło się Jędrkowi ostatnio zachwycić nas kilka razy samodzielnie przekazanym komunikatem słownym. A mianowicie wyprosił nas z pokoju machając ręką i mówiąc wyraźnie IDŹ :) Motywację miał wyjątkową. Chciał wsadzać zabawki za łóżko, na co nie chcieliśmy pozwolić. No to nas wyprosił:)
W tamten weekend chłopcy pływali też super razem na basenie. Piotrek trenował Jędrka a na moje pytanie, jak to zrobił, że Jędrek przy nim przepłynął tyle basenów, czego my ostatnio nie możemy od niego uzyskać, Piotrek odpowiedział: „Bo ja trzymam dyscyplinę!” :) Poza tym chłopcy we dwóch poszli raz sami samiuteńcy do szatni i Piotrek sobie poradził z przebieraniem brata. Jędrek ma szczęście, że ma takiego brata:) Piotrek mu zazwyczaj nie niańczy, żyje jak dziecko swoim życiem i swoja zabawą, ale ma ciepły stosunek do Jędrka i czasem bardzo nam pomaga.
Aktaulnie notatki będą ukazywać się raczej rzadko.  Chyba, że znajdę w sobie gdzieś siłę, by pokonać smutek. Kiedyś pewnie tak. Na wszystko trzeba czasu.

Pani Magdo P., dziękuję! :)

Poszukujemy wolontariusza

Poszukujemy wolontariusza(y), którzy chcieliby spróbować
nawiązać z Jędrkiem kontakt, wyjść z nim na spacer, pobawić
się, może czasem coś z nim poćwiczyć. Nie mamy żadnych wielkich oczekiwań. Ot szukamy osoby odpowiedzialnej, która chciałaby spróbować zaprzyjaźnić się z Jędrkiem.
Pewien mały autysta powiedział o Jędrku: moja przyjaciółka Jendryk. Bardzo nam się to spodobało. Nasza przyjaciółka Jendryk potrzebuje przyjaciół.
Mieszkamy w Białymstoku na osiedlu Piasta.

5 maja – Dniem Godności Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie

Dziś w całej Europie obchodzony jest Dzień Walki z Dyskryminacją Osób
Niepełnosprawnych. W Polsce 5 maja ustanowiono także Dniem Godności
Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie.

Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych pochodzi z
Francji. Tam po raz pierwszy odbył się meeting pod nazwą „Spotkanie z godnością”. To dzień, w którym wyrażany jest stanowczy protest przeciwko
dyskryminacji niepełnosprawnych w zakładach pracy, w urzędach oraz w
życiu codziennym.

W Polsce jest ok. 5,5 mln osób niepełnosprawnych, stanowią ponad 14 proc. społeczeństwa.(PAP)

I słowo do tubylców: :))
„w Białymstoku tradycyjny już Marsz Godności
przejdzie jutro (piątek) o 10.00 ulicą Lipową na plac miejski, gdzie
zaplanowano festyn integracyjny. Po południu, od 15.00 z okazji Dnia
Godności Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie będzie można bawić się w
galerii Alfa”

-tata

Plan zajęć w kwietniu 2011

Kwiecień był trochę spokojniejszy, mniej obfity w zajęcia, choć mało ich też nie było. Mieliśmy aż 5 dni bez zajęć (3 dni Świąt + 2 chorowania). W pozostałe 25 dni zmieściliśmy tygodniowy turnus w Czarnym Lesie + nasze standardowe zajęcia w Białymstoku.

W sumie miał:

- 12 zajęć po 50 minut Metodą Krakowską z Asią na turnusie rehabilitacyjnym

- 12 zajęć po 50 minut z fizjoterapeutą na turnusie rehabilitacyjnym

- 18 zajęć po 25 minut z Anetą na turnusie (zajęcia typu: słuchanie, pisanie, plastyczne, z psem, ruchowe)
- 13 wyjść na basen (9 ze START’u, 3 z TWzK, 1 na turnusie w Grodzisku)

- 5 zajęć z psychologiem (1 z wczesnego wspomagania, reszta dokupowana)
- 3 zajęcia z SI z wczesnego wspomagania
- 3 zajęcia z logopedą z wczesnego wspomagania
- 2 zajęcia grupowe z art-terapii w KTA
- 2 zajęcia ok. 30 min. metodą Weroniki Sherborne na turnusie

- 2 zajęcia (30 min) relaksacyjne na turnusie
- 2 koncerty (na turnusie)
- 1 zajęcia z muzykoterapii
- 1 zajęcia z pedagogiem z wczesnego wspomagania
- 1 zajęcia z hipoterapii (na turnusach)
- 1 wyjście do cyrku

+ przedszkole i praca w domu (nieliczona, ale za wiele jej nie było; za dużo kłopotów; no i chyba trochę się wypaliłam).

Z nowinek

W piątek obserwowałam Jędrka zajęcia z panią psycholog. Fajnie już sobie pracują przez 45 minut z jedną krótką przerwą. Przy niektórych zadaniach Jędrek się oczywiście miga (czasem mnie to wewnętrznie złości bo wiem, że to potrafi), inne robi fajnie. Cieszę się, że ma regularnie zajęcia 2 razy w tygodniu z panią Izą. Pomyślałam sobie, że Jędrek jest już w stanie pracować tak z kimś obcym, jak się do niego już trochę przyzwyczai. Tyle, że jak to będzie w szkole, jak dzieci będzie 4 i niby 2 panie, jak on w zasadzie potrzebuje indywidualnie, żeby cokolwiek zrobić? Na dodatek lekcji będzie kilka pod rząd? Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić.
Po zajęciach z panią Izą mieliśmy pierwsze zajęcia z muzykoterapii. Jako, że pierwsze to bałam się, co też Jędrek może odstawić. Ale było fajnie. Owszem Jędrek był ciut zestresowany na początku, ale całkiem fajnie się rozruszał, wyluzował, brał udział w zabawach. Wymagało to dużego zaangażowania pani i mojego, ale najważniejsze, że Jędrek się włączył.
Mimo tego, że mamy i tak dużo zajęć postanowiliśmy dołożyć muzykoterapię bo Jędrek muzykę wyraźnie lubi. I w moim przekonaniu on potrzebuje stymulacji różnorodnych. Bardzo lubi wychodzić na różne zajęcia. Zupełnie nie mam wrażenia, że Jędrek jest przeciążony zajęciami. Widzę to szczególnie w wolne dni, kiedy chłopak wyraźnie się nudzi, czegoś mu brak, nie wie, co ze sobą zrobić.
A wczoraj na basenie widziałam zmianę w Jędrka zachowaniu wobec pana Jarka. Na plus! Nie był tak na niego otwarty jak kiedyś, na początku, ale już tak przed nim nie uciekał, a nawet sam się czasem go czepiał. A pan Jarek go nie ignorował, co nieraz podrzucił, zaczepił itd. Cały czas zachodzimy w głowę, czemu się Jędrkowi kiedyś tak odmieniło z panem Jarkiem. Najprawdopodobniejsza wersja jest taka, ze Jędrek się na pana Jarka obraził za to, że on tak do niego lgnął, a pan Jarek tego nie doceniał, trochę ignorował, zajmował się innymi dziećmi. Ale czy było tak, czy inaczej – nie wiem.
A dziś miałam piękny sen. Śniło mi się jak Jędrek powiedział do mnie sam coś skomplikowanego, z sensem, ładnie i naturalnie. Aż mi tchu zabrakło w tym śnie. Ale się obudziłam…
Z rzeczywistości jest to, że na moje pytanie, kto to, gdy pokazałam mu maskotkę, odpowiedział sam, bez żadnych podpowiedzi: PIES (tak nie do końca wyraźnie, ale o to chodziło). I tym się cieszę. Plus wiosną za oknem.